milczy niemiłosiernym skwarem
bezszelestnie cierpi wierzba płacząca
usłużnie cień daje uginając się od natrętnych
małych ludzi pisk
krzyżują się balkonowe rozmowy
z wszędobylskim mamooo
czyj to obiad tak pachnie
na sznurkach sprane
wspomnienia wczorajszej zabawy
mrugają już świetliki domów
pierwsze krople jak niedokończone zdania
nie docierają do ziemi
wieczorna cisza szepczą tarasy
ściany mruczy senne blokowisko
2.08.08r.
|
|
urodzę się na nowo
jutro a może pojutrze
będę niewinnie lekka
jakbyś nigdy nie obsypał mnie
sobą
urodzę się by rozjaśnić
twoje patrzenie
zobaczysz jakbyś dotąd
patrzeć nie umiał
klasnęłam
zeszytem o pulpit
za późno
nie zobaczysz tego
co przeoczyłeś
1.08.08r. |
|
jeśli Bóg pobłogosławi i obdarzy deszczem
zobaczy swoją twarz w kałuży
pokręcone konary dźwigną kolejne
niesforne listki tyle z nich radości
opadają namoknięte kolorowe skarpetki okryją
nie zmarzną korzonki tej zimy
drzewa umierają stojąc
25.lipiec 08r.
|
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 1 - 4 z 8 |